TRAGEDIA GOLDENA GIBBSA

Straciliśmy nadzieję na wyzdrowienie Gibsa. Stosowane w Schronisku Schronisko dla Zwierząt w Bydgoszczy leki pomogły jedynie przetrwać Gibsowi do ostatecznego rozwiazania problemu za pomocą rewizyjnego zabiegu chirurgicznego.( Dzieki Fundacji Aurea ). Nie sposób bylo domyśleć sie w czym tkwił (sic!) Problem. Hurra! Gibbs uratowany!!! Przeczytajcie!!!!
28 lipca o 17:09 ·
FUNDACJA AUREA:
O naszym podopiecznym Gibsie nie pisaliśmy dotychczas wiele, ale już nadrabiamy zaległości, tym bardziej, że to niewiarygodna opowieść.
Gibs trafił do nas ze schroniska w Bydgoszczy, na osobistą prośbę Pani Dyrektor Izabelli Szolgini. Jego schroniskowa historia zaczęła się początkiem grudnia – ktoś przyprowadził psa, jako znajdę i zostawił. Okazało się, że pies przy odbycie, u nasady ogona miał dwie niegojące się przetoki, z których wypływała cuchnąca wydzielina. Chłopak wymagał codziennych, starannych i nie najprzyjemniejszych zabiegów pielęgnacyjnych. Mimo leczenia, zastosowania różnych leków (czasem bardzo drogich) – przyczyny dolegliwości nie udało się ustalić i usunąć. Ponieważ schronisko nie adoptuje psów chorych, a możliwości diagnostyczne się wyczerpały, poproszono nas o pomoc.
W czerwcu br. Gibs trafił nas.
Pod naszą opieką Gibs przeszedł zabieg usunięcia zmienionego zapalnie gruczołu okołoodbytowego oraz dwóch utworzonych przetok. Po operacji wydawało się, że chłopak zdrowieje i jest nadzieja na bardziej komfortowe życie. Bardzo dziękujemy Ani i Miśce, które się psiskiem w tym czasie zajmowały.

Niestety w ostatnich dniach stan Gibsa się pogorszył, dostał gorączki, źle się czuł, pojawiła się ropa i cuchnąca wydzielina.
I tu pojawia się „dobra wróżka”, a raczej weterynarz – ordynator Daria Machola ze Szpitala Weterynaryjnego Krzemińskiego w Gdańsku wraz z całym wspaniałym zespołem.
Pani Doktor podjęła decyzję o reoperacji i wczoraj podczas oczyszczania i sprawdzania wszystkiego znalazła ….. bambusowy patyk do szaszłyków wbity pod kręgosłupem, głęboko w mięśniach,penetrujący aż do jamy miednicy 🙁
Patyk o długości 20 cm, nie wiadomo jak długo tam tkwił i którędy się dostał. Jedno jest pewne – Gibs miał naprawdę wiele szczęścia i gdyby nie dociekliwość Pani Doktor, nie mielibyśmy szans na skuteczne wyleczenie i uratowanie go.

Brak nam słów, aby wyrazić radość i wdzięczność lekarzom ze Szpitala Weterynaryjnego Krzemińskiego w Gdańsku Dziękujemy za czujność, dociekliwość, dbałość o najmniejszy szczegół, wspaniałą opiekę oraz za sympatyczną współpracę. Dzięki Wam Gibs zaczyna nowe, lepsze życie, bez bólu <3 Dzisiaj Gibs opuszcza już szpital i będzie dochodził do siebie w domu tymczasowym. Trzymajcie kciuki, aby jak najszybciej wrócił do pełni zdrowia.