GIGI, bo tak go nazwaliśmy, został znaleziony przy drodze przez podróżujących wczasowiczów. Dziwnie oswojony, nie prychał, gdy braliśmy go na ręce. Wyderka wykąpała się w prowizorycznym baseniku, lecz popłakiwała trochę gdy zamknęliśmy ją, dla bezpieczeństwa, w klatce. Bardzo dziecięcy wygląd wskazuje, że GIGI musi jeszcze pić mleko. Jest to wydrzy chłopczyk. Nie wiadomo czy już go ktoś nie oswajał. Pomimo tego, że BIBI bardzo nam przypadł do serc, postanowiliśmy czym prędzej odwieźć go do Ogrodu Fauny Polskiej. Można bardzo zaszkodzić młodym zwierzętom, karmiąc je nieodpowiednimi substancjami. Nie byliśmy nawet pewni ,czy mały już je surowe ryby. Skoro dorosła mama-wydra karmi młode mlekiem do siódmego miesiąca? Mały waży dopiero około kilograma, więc jest jeszcze BARDZO MAŁY. A jaki słodki, prawda? No i po wydrzemu nie przeszkadza mu leżenie na plecach.
Wszystkiego najlepszego GIGI !!! Zastrzegliśmy sobie patronat nad maleństwem i będziemy je odwiedzać. Może niedługo zobaczą Państwo GIGI w Ogrodzie Fauny Polskiej w Myślęcinku?


